...czyli jak się żyje z drugiej strony
Blog > Komentarze do wpisu
Kluczyk…
Wracając z urlopu w Polsce (ostatnie święta) do drzwi naszego domu dotarliśmy około północy. Tuż obok cierpliwie czekał na nas świąteczny koszyk ze słodkościami. Wszystko super, bardzo miła niespodzianka tylko mały problem z drzwiami…

Kluczyk udaje się przekręcić o jakiś 45 stopni i koniec… do otwarcia drzwi potrzebuje jedynie 180, a tu tylko 45 i ani sekundy więcej. Może kluczyk gdzieś się uszkodził lub zarysował… albo my nic nie wiemy a właściciel już dalej nie chce nam wynajmować domku i zmienił zamki (głupie pomysły, no ale przecież był środek nocy). Problem znikł, gdy Agata otworzyła drzwi swoim kluczem, potem po prostu zamieniłem swój na jeden z zapasowych i zapomniałem o całej sprawie.

 

Ostatnio przez przypadek wszystko się wyjaśniło.

 

Do Polski mieliśmy wylot z Christchurch dość wcześnie rano. Nie mieliśmy żadnego sensownego połączenia więc wyjechaliśmy dzień wcześniej samochodem i przenocowaliśmy u znajomego z pracy. Zaproponował, że możemy u niego zostawić samochód (oszczędzimy na parkingu) a rano odwiezie nas na lotnisko. R. (bo od tej litery zaczyna się jogo imię) przypiął do mojego pliku kluczy swój kluczyk od domu, wszystko w dobrej wierze aby przypadkiem gdzieś ich nie zapodziać. Po powrocie R. odebrał nas z lotniska, oczywiście tradycyjna wymiana zdań "jak tam wakacje w Polsce", "jak tam urlop w Nelson" itp.

Potem wymiana kluczyków i niestety musimy ruszać w drogę, mamy jeszcze jakieś 7 godzin jazdy samochodem. No i w tym momencie R. wypiął swój kluczyk (przynajmniej taki był plan).

Po zimowych 4 tygodniach bardzo przyjemnie jest trafić w sam środek lata, a lato tego roku było/jest bardzo ciepłe). Cieszyliśmy oczy "zielonymi widokami', troszkę nas zmorzyło około Dunedin więc zrobiliśmy sobie 2 godzinną przerwę. No i na miejscu byliśmy około północy… co było potem już napisałem.

Jak się niedawno okazało R. dość długo nie zdawał sobie sprawy z pomyłki bo akurat nie musiał używać swojego kluczyka. Sezon urlopowy oraz zazwyczaj odbierał z pracy swoją girlfriend i to ona zazwyczaj otwierała drzwi :)

Teraz już kluczyki wymienione i wszystko wróciło do stanu prawidłowego.

niedziela, 09 marca 2008, adam_kaluzny
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/09/12 12:27:08
Interesujący blog.
Gratuluję:)
Pozdrawiam,
Robi:)

who's online