...czyli jak się żyje z drugiej strony
Blog > Komentarze do wpisu
Wybory dla emigranta...
Czy nowi emigranci w Nowej Zelandii powinni w ogóle interesować/przejmować się wyborami? Wiadomo, nowi w kraju, słabo zorientowani, itp.

W listopadzie będziemy wybierać nowych Members of Parliament (wybory do parlamentu). "My", tzn. my osobiście też! Jeszcze mieszkając w Gore otrzymaliśmy list adresowany do "mieszkańców tej posiadłości" z formularzem rejestracyjnym do wyborów lokalnych. Wtedy niestety jeszcze nie spełnialiśmy wymogów - zbyt krótko mieszkaliśmy w tym miejscu. Wiedzieliśmy, że niedługo będziemy się przeprowadzać więc zachowaliśmy kilka kopii. Już w Invercargill wysłaliśmy poprawione formularze. Mieszkamy tutaj już ponad rok, mamy prawo stałego pobytu więc dzielimy prawa i obowiązki na równi w naszymi sąsiadami. Nie wnikając w poglądy, przekonania, sympatie polityczne, pochodzenie, kolor… każdy ma tylko jeden głos… jak pewnie tutejsi by to podsumowali 'fair enough'.

Kilka miesięcy temu rozpoczęła się kampania promująca wybory (same wybory a nie konkretne partie polityczne) - czy aby na pewno każdy uprawniony do głosowania już się zarejestrował. Jakiś miesiąc temu mieliśmy gościa z lokalnego okręgu wyborczego. Kobieta potwierdziła, że wszystko jest OK., jesteśmy na liście, pisownia naszych egzotycznych nazwisk również była w porządku. Krótka, miła rozmowa i w drogę…

Jest jedna reklama w tutejszej telewizji, głównym przesłaniem jest: "nie głosowałeś = nie masz prawa do głosu" (w reklamie pojawia się też "super glue", ale to już chyba skrajność... ).

Która partia, na kogo warto głosować… to już zupełnie inne pytanie. Mamy jeszcze kilka tygodni do namysłu.

środa, 15 października 2008, adam_kaluzny
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
who's online